[Latest News][6]

Akcja
animal attack
Arnold Schwarzenegger
artykuł
Buzzujemy
Clive Barker
Cronenberg
Dario Argento
Deadly Prey
Dick
Eksperyment
film.org.pl
Gangsterka
Giallo
Horror
John Carpenter
Karate
klasa B
Klasyka
Komedia
Lata 70-te
Lata 80-te
lata 90-te
Magivanga
Muzyka
Na spokojnie
Narkotyki
Noir
Obyczaj
Ogłoszenia Parafialne
Okolice Grozy
Post-apo
Postapo
punk
ranking
relacja z koncertu
rock
Rumiankowo
Seagal
SF
Święta
The Room
Thriller
Trip
Van Damme
Włoszczyzna
Zakalec

Fateful Findings. Kino inne.





Dziś o filmie (i twórczości) Neila Breena - twórcy totalnego i bezkompromisowego. Aktor, reżyser, producent i twórca muzyki w swych własnych obrazach. Odtwórca postaci hiper inteligentnych, seksownych outsiderów ujawniających korupcję i zło współczesnego świata. Jego filmy przenikają mistyczna aura i enigmatyczne sceny. W jakimś innym wymiarze Kubrick, Lynch i Jodorowsky siedzą przy jednym stole, oglądając zapętlone w nieskończoność twory kolegi po fachu, zagubieni jak dzieci w krętych ścieżkach interpretacji. Na świecie jest naprawdę wiele złych filmów. Od hollywoodzkich komedii o konieczności stracenia dziewictwa przed maturą po nowe produkcje Stevena Seagala czy mrowie tandetnych włoskich, filipińskich czy amerykańskich akcyjniaków sprzed dekad. Miłośnicy rejestrów "tak złe, że aż dobre" szukają co większych frykasów, ale nie jest to tak łatwe, jak się zdaje nowicjuszom w branży. Nie każdy tani czy nieudany film daje frajdę. Większość przynudza lub jest na tyle niestrawna, że rezygnujemy z seansu. Rodzynki takie jak The Room czy - w mniejszym stopniu, ale jednak - Szczury: Noc Grozy! zdarzają się rzadko. Żeby je wyłowić, trzeba albo śledzić prasę branżową, albo przebić się przez setki, jeśli nie tysiące thrashowych produkcji.
Recenzowany Fateful Findings (a właściwie cała twórczość Breena) to jedno z TYCH odkryć. Jest nie tylko źle, ale też zaskakująco, nonsensownie i drylująco źle. Słowem, dzieje się. I to inaczej niż gdziekolwiek indziej. Słowem (drugim już), widz traci grunt pod nogami i wpada w nieznane. Ale nadal się śmieje...Tak rozumiem rejestry “tak złe, że aż dobre”. Poza tym w czasach, gdy młodzi narzekają, że się nie da albo desperacko szukają grantów, dofinansowań, Breen realizuje punkowe DIY, nie oglądając się absolutnie na nic. Recenzja ukazała się tutaj, na portalu film.org.pl.
Poniżej kilka zdjęć wprowadzających w niezwykły świat Breena i trailer jego nowej produkcji, w której autor pojawia się w podwójnej roli, a dodatkowo (co widać już teraz) nie utracił ani grama mocy czempiona kina klasy Z.




O Autorze

"Przyszedłem tu żuć gumę i skopać kilka tyłków. I właśnie skończyła mi się guma."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Start typing and press Enter to search